Na spuchłość.

Rymy z dnia szóstego stycznia, kiedy to Hszonszcz po raz kolejny (i zapewne nie ostatni) stojąc przed nieprzyjemnie wielkim lustrem łazienkowym zniesmaczył się swym wyglądem, a zwłaszcza tu i ówdzie występującymi zbędnymi raczej fałdkami tłuszczyku. Zapomniał jednak jak ważną funkcję tłuszcz ten w ciele ludzkim pełni (termoizolacja, moi państwo!) i że właściwie tragedii to nie ma. Aczkolwiek nie omieszkał wywnętrzyć się na ten temat w wierszydle następującym:

Na spuchłość

Tyłek mój nabrzmiewa
puchnie puchnie ach!
co będzie nie myślę
bo pomyśleć strach!

bujnie w siłę rośnie
pękata cholera
w słowie jednym – kurwa!
myśl ma się zawiera

czemużże nie znikasz
uprzykrzna ty maso
ja nie chcę wyglądać
nie chcę jak Picasso!!!

co robić, kie środki
przedsiębrać mi pora
czy z tym do lekarza
magika znachora?

palnij się w łeb panna
wskórać nic nie sposób
nic to nie da tobie
w sprawie innych osób

jeśliś burak pacan
debil lub idiota
nie pomoże tobie
aparycja złota

Published in: on Styczeń 19, 2011 at 4:15 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: http://hszhsz.wordpress.com/2011/01/19/na-spuchlosc/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.