Najświeższe, sprzed chwil kilku.
Tęskniak
ciemno
pustka wygląda spod łóżka
przystani na pozór bezpiecznej
przytulnej
zimno
łypie kawał bladej blachy
białe zęby szczerzy złośliwie
w proteście
nudno
sterty kart pożółkłych sporawe
kusić od dawna nie w stanie
obmierzłe
tęskno
sprzętów miliony dokoła
osób moc na ręki skinienie
a brak
nie odczuć go niepodobna
gryzie nęka wyniszcza
niczym dzieciak wścibski zamęcza
a gdzież a dlaczego jak długo
nie ustaje nie cichnie
chcę ja chcę ja chcę
a chciej głupi dzieciaku
chciej
wrzodem tyś na mym ciele
naroślą złośliwą
tęskniakiem
lecz chcę cię ja chcę cię i basta
kiełkuj pęczniej narastaj
łaskocz drap kłuj uwieraj
nie zwalniaj ucisku twardego
zjadaj mnie zżeraj od środka
od zewnątrz przeszywaj na wskroś
niknąć się nie waż ni lżeć
katuj męcz bij poniewieraj
ja ciebie chcę