Wczorajszo-dzisiejsze, bo mnie północ zastała.
Doraźnie
a gdyś tak obłędnie oddalon
gdy tęskność uderza w mą duszę
pęcznieje wnet uczuć złych balon
łeb skręcę tej smutku ropusze
tych chwil niby jeszcze niewiele
a źródłem mi niewyczerpanym
i wnet biegnie po całym ciele
dreszcz miły i myśl o kochanym
i czułość tak wzbiera znienacka
i wskrzesza me wnętrze zmurszałe
i radość ogarnia wariacka
potrąca me serce zastałe
jak dobrze jak dobrze ojej
otrząsnąć się chyba nie zdołam
bo nie chcę strzepywać ja tej
rozkoszy. och ja jej podołam!
opada snu fala łagodnie
zasnuta mgłą szarą codzienną
w realność lecz wkraczam pogodnie
i z twarzą szczęśliwie promienną